Łukasz Szewczyk23.06.2017 (11:42)6 komentarzy

Tygodnik Wprost zaangażowany w medialną obronę afery Amber Gold?

Afera Amber Gold od wielu miesięcy wzbudza spore emocje wśród Polaków. Gazeta Wyborcza dotarła do materiałów ABW, z których wynika, że tygodnik Wprost mógł być zaangażowany w obronę jednej z większych afer finansowych w Polsce.
Gazeta Wyborcza dotarła do materiałów ABW z podsłuchów telefonu Marcina P., prezesa Amber Gold. Przypomnijmy, że firma ta mocno reklamowała się w polskich mediach, zachęcając Polaków do inwestycji w złoto. Ostatecznie Amber Gold okazało się tzw. piramidą finansową. Firma upadła, a poszkodowani do tej pory nie mogą odzyskać swojego majątku.
Jak informuje Gazeta Wyborcza w lipcu 2012 roku, gdy jest już głośno w mediach o aferze firmy Amber Gold, do prezesa Marcina P. dzwoni Michał Lisiecki, właściciel tygodnika Wprost. Ze stenogramów ABW wynika, że właściciel Wprost prezesowi Amber Gold zaoferował "pomoc" i "balansowanie informacjami". Marcin P. miał pojawić się także na okładkach pism Lisieckiego Bloomberg i Wprost. Udzielił tez wywiadu, przekonując, że jego biznes jest bezpieczny.

- Musisz walić w KNF, faktycznie przemycając te informacje. To ja zrobię tak, że włączę Wprost, który będzie szybciej po prostu reagował, żeby media czytały, i przemycę te informacje. Spróbujemy balansować, żeby pokazać, że miałeś wizję - radził prezesowi Amber Gold Lisicki, właściciel Wprost.

Według Wyborczej, tuż po rozmowie, gdy większość mediów opisuje kryminalną przeszłość prezesa Amber Gold, na internetowej stronie Wprost pojawił się tekst "KNF próbuje zniszczyć Amber Gold?". Autor tekstu przekonuje, że afera wokół Amber Gold to "spisek".

Gdy Marcin P. żali się, że media już nie chcą pisać dobrze o jego firmach, postawiana wykorzystać fakt, że w firmie OLT Express (finansowanej przez Amber Gold) pracował syn premiera Donalda Tuska. W rzeczywistości młody Tusk jedynie współpracował z OLT Exppess przez trzy miesiące jako doradca (zarobił łącznie około 15 tys. zł).

Marcin P. dostarcza redakcji materiały mające uwikłać premiera w aferę Amber Gold. - Tak, tak, to dobry wątek, to Sylwkowi mailami... - mówi Lisiecki. "Sylwek" to Sylwester Latkowski, który był szefem działu śledczego we Wprost, a później naczelnym tygodnika. Z Informacji gazety wynika, że Latkowski tego samego dnia umawia się z Marcinem P, a kilka dni później z młodym Tuskiem.

10 sierpnia 2012 roku redakcja Wprost w internecie zapowiada "tekst śledczy", który ma ujawnić kulisy współpracy syna Tuska z OLT Express. Zapowiedź ma "grzać" media i opinię publiczność przez cały weekend, bo pełny tekst ukazuje się dopiero w poniedziałek poniedziałek 12 sierpnia w drukowanym Wprost. W tekście m.in. rozmowa z młodym Tuskiem i skany jego umów o pracę, SMS-ów i e-maili dostarczone dziennikarzom przez Marcina P.

Aktualizacja
W wydanym dziś oświadczeniu, wydawca Wprost, Michał Lisiecki twierdzi, że nigdy nie zaprzeczał, że rozmawiał z Marcinem Plichtą. "Ich rozmowa w tamtym czasie odbyła się w okolicznościach kiedy ani on, ani opinia publiczna, nie miała świadomości z jakim przedsięwzięciem mamy do czynienia. Lisiecki działał jako biznesmen na poziomie standardowego w takich sytuacjach zaufania biznesowego. Gdyby w tamtym czasie opinii publicznej zostało zakomunikowane, że biznes pana Plichty to "lipa", z pewnością Lisiecki miałby argumenty aby zakończyć wszelką współpracę i kontakt z właścicielem Amber Gold - a tysiące osób mogłyby próbować ratować swoje pieniądze (...) - Z pewnością jestem jedyną osobą w Polsce, która zapytała Plichtów, jak zbudowali ten biznes, po co i co chcą zrobić dalej. Nie ukrywam, że interesowało mnie, skąd tak młody człowiek (Plichta miał wtedy 27 lat) wziął pieniądze na budowę linii lotniczych. Historia zna udane przedsięwzięcia tego typu, choćby linie EasyJet czy Rayanair - mówi cytowany w oświadczeniu Lisiecki"

Odpowiedź autora teksu w gazecie Wyborczej
"Relacje wydawcy Wprost z przestępczym biznesem, otwarte ustalanie, jak "użyć" mediów do wsparcia aferzysty, instrumentalne traktowanie własnych dziennikarzy to czarny rozdział w najnowszej historii polskiej prasy. Lisiecki złamał wszystkie zasady obowiązujące w relacjach redakcja - właściciel. Musieliśmy to ujawnić, by choć trochę oczyścić dziennikarstwo z błota, w jakim utytłał je Lisiecki. Naszym obowiązkiem było przypomnienie podstawowych standardów i powinności" - napisał Wojciech Czuchnowski.
Gazeta Wyborcza

Komentarze (1 - 6 z 6)

Jestem pod wrażeniem zdolności śledczych Latkowskiego :)
Hahahahahahahah
 1  
W normalnych mediach nazwaliby to tekst reklamowy (na zamówienie). A we Wprost "tekst śledczy". :)
 7  
A SKOKi nadal upadają, jeden po drugim, i MY wszyscy musimy zrzucać się na wypłatę pieniędzy ich klientów. Niczym innym nie różnią się od Amber Golda.
 3  
To w końcu ten od Amberu Gold to Marcin P. , Marcin Plichta czy M. Plichta bo nie kapuje?
 1  
A wyborcza nie angazowala sie w promocje dofinansowania PO...przez (AMBER GOLD)?
 2  
A SKOKi nadal upadają, jeden po drugim, i MY wszyscy musimy zrzucać się na wypłatę pieniędzy ich klientów. Niczym innym nie różnią się od Amber Golda.
Niczym?? Amber to kilkaset mln. Skoki już dawno łykły 4 mld. z Funduszu Bankowego a to jeszcze nie koniec bo PiSiory nadal je doją.
 1