Kamil Sokołowski15.11.2006 (0:02)7 komentarzy

Granice publicystyki

Miejsce partyjnych przedstawicieli w programach publicystycznych coraz częściej zajmują osoby znane z pierwszych stron gazet. Gościem czwartkowego programu Tomasza Lisa był bezdomny bohater mediów Hubert H, Monikę Olejnik odwiedziła z kolei Kinga Rusin z "Tańca z gwiazdami". Gdzie są granice poważnej publicystki?
Era spokojnych i jedynie merytorycznie poprawnych programów odchodzi w niepamięć. Polityczne rozmowy muszą dziś przede wszystkim emocjonować zebranych przed telewizorami widzów. Zainteresowanie odbiorców wymaga coraz większego zaangażowania redakcji. Przykładem rozrywkowo- politycznego talk show jest magazyn "Teraz My". Jego prowadzący zapraszają do udziały w swoim programie kontrowersyjne osoby. Obok przedstawicieli klas politycznych studio odwiedzili m.in. Kazimiera Szczuka, Wojciech Eichelberger i Jan Pietrzak. Show Tomasza Sekielskiego i Andrzeja Morozowksiego obok goszczenia ciekawych osobowości charakteryzuje również twórcze dążenie do ujawniania skandalów polskiej sceny politycznej. Krajem wstrząsnęły ujawnione przez nich "taśmy prawdy".
Przełamywanie konwencji nie jest jednak wyłącznie domeną omówionego dziennikarskiego duetu. Urozmaicenia do swoich programów coraz częściej wprowadzają także pozostali znani publicyści. Gościem ostatniego wydania "Kropki nad i" w TVN24 była Kinga Rusin, bohaterka IV edycji "Tańca z gwiazdami". Triumf gwiazdy stacji okazał się wydarzeniem ważniejszym od politycznych deklaracji premiera Jarosława Kaczyńskiego o chęci współpracy z PO i opisu powyborczej rzeczywistości.

-Nikt mi nie kazał zaprosić do programu Kingi Rusin. Moim gościem była kobieta, która wygrała coś naprawdę ważnego- tłumaczy Monika Olejnik. Słowa dziennikarki znajdują potwierdzenie w danych telemetrycznych. Kryształowa Kula okazała się trofeum ważniejszym od władzy w samorządach. Finałowe zmagania o nią śledziło blisko 7 mln widzów, kiedy w analogicznym czasie Wieczór Wyborczy zainteresował w Jedynce 3 mln osób mniej.

Nietypowy przebieg miała również czwartkowa debata u Tomasz Lisa. W drugiej części programu w studiu pojawił się Hubert H., najsłynniejszy polski bezdomny, który wsławił się obrazą prezydenta. Wizyta poszukiwanego przez policję człowieka nie wniosła nic do merytorycznego poziomu talk-show, wzbudziła jednak duże zainteresowanie i gorące dyskusje internautów.

Mężczyzna będzie miał swoje kolejne pięć minut, dziś wraz z komicznym kandydatem na prezydenta Białegostoku Krzysztofem Kononowiczem pojawi się w "Tok2Szok" Piotra Najsztuba i Jacka Żakowskiego.

Fakt, że w publicystycznych programach pojawiają się coraz częściej znane ze szklanego ekranu osoby nie oznacza jednak, że przestaliśmy się interesować zmaganiami władzy i opozycji. Eksperci są przekonani, że tradycyjny skład audycji publicystycznych nie zostanie zaburzony. Rodacy, choć oficjalnie wyrażają dezaprobatę dla działań klasy politycznej, po cichu wciąż śledzą jej walkę z wypiekami na twarzy.
dane: AGB NMR

Komentarze (1 - 7 z 7)

5- :) Dobry tekst!
 0  
Ale ta Rusin jest żałosna. Wiadomo tłumaczą sie winni.
 0  
i dobrze, ze czasem mozna obejrzec cos, co odbiega od polityki. nie wiem czy autor tekstu wie, ale to dziala czysto marketingowe. dzieki nowym i zroznicowanym gosciom, TV przysoaza sobie nowych widzow. a na ekranie jest to, co ludzie chca ogladac. czasem warto zreszta odpoczac od polityki, tak zreszta ostatnio brutalnej.
Mnie to nie przeszkadza, choc osobiscie stwierdzam, ze np. Co z ta Polska strasznie zeszlo na psy, i zrobilo sie arena klotni politykow, gdzie zazwyczaj prowadzony staje po jednej ze stron (czasm nawet slusznie). O teraz my juz nie wspomne... :/
 0  
Sądzę, że widzowie wolą już zobaczyć nawet Huberta H. niż Edagra, Wierzejskiego czy Begerową. Ileż można naśmiewać się w kółko z tych samych ludzi.
 0  
Nie tragizujmy! Takie sporadyczne wizyty gości spoza świata polityki nie wywołują u mnie zaniepokojenia/ oburzenia etc. Wszyscy wiemy, że widzowie nie darzą szczególna sympatią "gadających głów", więc telewizja próbuje znaleźć inny sposób podawania publicystyki. I takim sposobem może być wizyta gościa pokroju Huberta H., czy Kingi Rusin. Poza tym telewizja komercyjna to biznes, a ten rządzi się własnymi prawami. Natomiast jeśli mowa już konretnie o "Kropce nad i", to program ten ma być przecież polskim "Larry King live", w którym to tacy goście nie są rzadkością.
 0  
Trzeba było jeszcze mniejsze zdjęcie dać - po co w ogóle jest ta fotka, skoro jest taka mała, że nic na niej nie widać ?
 0  
a ja czekam na jeszcze więcej tego typów "kwiatków". Czy publicystyka musi się zajmować tylko polityką? Ileż razy można patrzeć na te same mordy. Niech społeczeństwo też ma częściej swoje 5 minut.
 0