Piotr Babicki16.11.2006 (20:15)brak komentarzy

Ludzie Krzysztofa Kononowicza

Rzeczpospolita ujawniła, że za kandydatem na prezydenta Białegostoku Krzysztofem Kononowiczem stoją skrajni narodowcy. Gdyby kandydat komitetu Podlasie XXI Wieku wygrał, wiceprezydentem miasta zostałby ich lider Adam Czeczetkowicz.
We wtorek Czeczetkowicz stracił pracę jako sprzedawca w hipermarkecie Leroy Merlin w Białymstoku. Handlował w nim piecami i kominkami. - Kiedy ktoś go pytał, czym można w nich palić, odpowiadał, że drewnem, węglem, a można też Żydami - opowiada informator "Rz" z Białegostoku. Beata Woszczyńska, menedżer ds. relacji z klientami Leroy Merlin, potwierdza: - Kierownictwo sklepu dowiedziało się od osób postronnych o klientce, która słyszała takie stwierdzenia od tego pana.

Czeczetkowicz zaprzecza, że polecał palenie w kominku Żydami. - Bzdura! Totalna bzdura i kłamstwo. Chciałbym zobaczyć tę klientkę, a potem spotkać się z nią w sądzie. Łże jak pies - mówi zdenerwowany. Zwolnienie z pracy to, jego zdaniem, sprawa polityczna.
W białostockim oddziale Leroy Merlin nikt nie chciał o Czeczetkowiczu rozmawiać. Centrala LM w Warszawie przysłała redakcji Rzeczpospolitej oświadczenie, że powodem zwolnienia narodowca było "niepoinformowanie przełożonego o przyczynie nieobecności i niezłożenie w wymaganym terminie zwolnienia lekarskiego". Czeczetkowicz odszedł za porozumieniem stron.

To niejedyny członek zaplecza Kononowicza, o którym głośno w Białymstoku. Jeden z kandydatów na radnego z Podlasia XXI wieku, Andrzej P., był podejrzany o skonstruowanie bomby podłożonej w 2002 r. pod salonem Toyoty w Białymstoku. - Rozpoznaliśmy go na plakatach - mówi jeden z dawnych znajomych kandydata.

Bomba pod salonem miała pomóc w wymuszeniu okupu od właściciela. Andrzej P., młody prawnik, był mózgiem zamachu. Uniknął odpowiedzialności - biegli psychiatrzy uznali go za niepoczytalnego - czytamy w Rzeczpospolitej.
Rzeczpospolita