Łukasz Szewczyk09.02.2018 (7:57)23 komentarze

TVP testuje nowe badania oglądalności. Internet rzeczy i opaski do analizy zachowań widzów

Telewizja Polska pracuje nad udoskonaleniem własnego systemu pomiarów oglądalności. Publiczny nadawca korzysta w tej chwili z rozwiązania bazującego na danych z dekoderów Netii. Równolegle prowadzi pilotażowe testy nowego systemu telemetrycznego opartego o internet rzeczy i specjalne opaski dokładnie rejestrujące zachowania widzów przed telewizorami.
TVP testuje nowe badania oglądalności. Internet rzeczy i opaski do analizy zachowań widzów
- Telewizja Polska rozpoczęła pracę nad nowym pomiarem oglądalności kanałów telewizyjnych. Chcemy lepiej zarządzać ramówką na wszystkich naszych antenach i contentem reklamowym oraz dostosowywać go do potrzeb naszych klientów, czyli reklamodawców. Unikalna wartość tego, co robimy, jest taka, że dostajemy dane w trybie online. To oznacza, że możemy reżyserować programy z wykorzystaniem danych na żywo - podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Marcin Klepacki z biura strategii i projektów Telewizji Polskiej SA.
Informacji o tym, jaką oglądalnością cieszą się programy telewizyjne, dostarczają badania telemetryczne. Te są potrzebne, ponieważ na ich podstawie stacje mogą efektywnie konstytuować swoją ramówkę i ustalać cenniki dla reklamodawców.

W Polsce od 2011 roku jedynym podmiotem, który dokonuje takich pomiarów, jest Nielsen Audience Measurement (część globalnego koncernu Nielsen Company). Instytut bada oglądalność na podstawie reprezentatywnego panelu 2 tys. gospodarstw domowych (w których mieszka ponad 5 tys. osób), skonstruowanego na podstawie danych GUS oraz czynników takich jak region geograficzny, wielkość gospodarstwa, struktura demograficzna czy rodzaj odbieranego sygnału telewizyjnego. Z danych telemetrycznych Nielsena korzystają nie tylko stacje telewizyjne, lecz także reklamodawcy, agencje i domy mediowe.

- Nasze badania oglądalności bazują na rzeczywistych zachowaniach widzów. Z kolei istniejące na rynku badanie jest deklaratywne, dlatego że - aby zarejestrować samo zdarzenie oglądania telewizji - użytkownik musi nacisnąć przycisk na pilocie, zalogować się. W naszym podejściu ta sytuacja nie występuje. Dekoder sam zbiera rzeczywiste dane o zachowaniach widzów przed telewizorem - mówi Marcin Klepacki.

Dane o oglądalności Nielsena pochodzą z telemetrów - urządzeń podłączonych do telewizora i dekodera, montowanych w gospodarstwach biorących udział w badaniu. Telemetr zapisuje czas włączenia i wyłączenia telewizora oraz identyfikator odbieranej stacji. Dodatkowo za pomocą specjalnego pilota widz każdorazowo informuje system o momencie, w którym zaczyna i kończy oglądać dany program.

TVP od kilku miesięcy kwestionuje wyniki oglądalności Nielsena, uważając je za zaniżone, i posługuje się alternatywnymi danymi o widowni na podstawie własnych badań oglądalności opartych na danych od klientów Netii.

- Tym, co wyróżnia badanie, jest liczba punktów pomiarowych. Pomiar bazuje na danych ze ścieżki zwrotnej dekoderów - my gromadzimy dzisiaj dane z około 200 tys. dekoderów rozlokowanych praktycznie po całej Polsce. Jest to około 40 proc. kodów pocztowych i prawie 60 proc. gmin. Oznacza to, że rozdzielczość geograficzna tych danych jest bardzo dobra - samych punktów pomiarowych jest sto razy więcej niż w obecnie obowiązującym na rynku badaniu - tłumaczy Marcin Klepacki.

Z usług Netii, z którą TVP współpracuje od kilku miesięcy, korzysta około 180 tys. gospodarstw domowych w 1,5 tys. gmin w całej Polsce. Łącznie klienci telekomu korzystają z ok. 200 tys. dekoderów.

- Dziś integrujemy te dane, ale nie wyodrębniamy ich jako oddzielnego źródła. Prototyp, nad którym w tej chwili pracujemy, to wykorzystanie danych z odbiorników telewizji hybrydowej. Jest to telewizja, która dostarcza sygnał poprzez cyfrową telewizję naziemną, natomiast ścieżka zwrotna jest realizowana przez poprzez podłączenie telewizora do internetu - wyjaśnia Marcin Klepacki.

Przez rozpoczęciem własnych pomiarów TVP uwzględniła rozkład geograficzny oraz takie czynniki jak struktura gospodarstw domowych, rozkład wieku badanej populacji czy procentowy udział mężczyzn i kobiet. Wartości, którymi się posługuje, są zbieżne z danymi GUS, dlatego w ocenie TVP można wykorzystać je do modelowania oglądalności dla całej Polski.

- Stosujemy też algorytmy z zakresu sztucznej inteligencji, które pozwalają nam - na podstawie rzeczywistych zachowań widzów - definiować, kim oni są. Nie jest to żadna inwigilacja, tylko typowe analizy na zupełnie anonimowych danych. Jesteśmy też w stanie podejść w trochę inny sposób do samej klasyfikacji widzów przed telewizorem. Uważamy, że tego typu analizy pozwolą w niedalekiej przyszłości dużo lepiej dostosowywać reklamę do preferencji widzów, a tym samym pozwolą reklamodawcom lepiej zarządzać ich pieniędzmi reklamowymi - mówi Marcin Klepacki.

Publiczny nadawca pracuje również nad rozwiązaniem, które w przyszłości ma umożliwić dokładniejszy pomiar zachowań indywidualnych widzów przed telewizorami. Wykorzystuje w tym celu rozwiązania internetu rzeczy (IoT) bazujące na specjalnie stworzonym systemie telemetrycznym. Obecnie trwają jego pilotażowe testy.

- Chcemy wykorzystać coś podobnego do znanych na rynku opasek fitness. Wyposażony w taką opaskę użytkownik jest identyfikowany przez specjalny system radiowy, umieszczony przy odbiorniku telewizyjnym. Dodatkowe sensory identyfikują, czy faktycznie znajduje się on w tym pomieszczeniu, czy przypadkiem nie jest w innej części, poza zasięgiem telewizora. W tej chwili prowadzimy pilotaż tego rozwiązania i myślę, że będzie ono dobrym uzupełnieniem tego typu pomiarów - mówi Marcin Klepacki.
Newseria

Komentarze (1 - 10 z 23)

Wreszcie udowodnimy towarzysze, że oglądalność niepokornej, obiektywnej i jedynie prawdziwej tv oscyluje w granicach 114-145%. A dzięki opaskom sprawdzimy kto przyklęka przed odbiornikiem, gdy Ojciec Narodu dzieli się z ciemnym ludem swoimi bezcennymi bonmotami :D :D :D
 2  
I na to idą pieniądze z naszych podatków. Orwell to szczeniak w porównaniu z pisowską władzą.
 3  
Wreszcie się ktoś porządnie wziął za te badania, bo ten Nielsen i jego 5000 osób to śmiech na sali.
 4  
Sondaże wyborcze robi się na 1000 osób i zwolennicy PIS pieją z zachwytu że PIS ma 40% poparcia. Zatem to też śmiech na sali?
 3  
Sondaze wyborcze robi sie max jednej zmiennej. Tu masz 200 kanalow i kilkanascie roznych grup celowych.
 5  
Treść komentarza ukryta z powodu zbyt niskiej oceny - kliknij by wyświetlić
Konkurencja jest jak najbardziej potrzebna, żeby rozwiewać wszelkie wątpliwości. W końcu żyjemy w demokratycznym kraju i to dziwne, że jeden ".Nelson" decyduje o podziale forsy od reklamodawców ;]

________________________________________________________________________

Spójrz na moich psychofanów!!! Właśnie tak wygląda przewlekły ból d. =)

 42  
A jak sobie to inteligencie wyobrażasz? Każdy będzie robił swoje badania (oczywiście pod siebie jak najlpelsze) i reklamodawca uwierzyć że faktycznie tyle osób ogląda i przepłacać za emisję reklam?

Przecież po to jest robiony panel badawczy, nie dla samego stwierdzenia faktu, ale żeby porównując różne zestawienia tym samym panelem badawczym można było wyciągnąć wnioski co jest najpopularniejsze i warto lokować pieniądze przez reklamodawców.

Robić badania sobie mogą, problem w tym że szkoda kasy, bo dla nikogo prócz TVP będą niewiarygodne.
 20  
Sondaze wyborcze robi sie max jednej zmiennej. Tu masz 200 kanalow i kilkanascie roznych grup celowych.
Sondaże też się przeprowadza w oparciu o różne zmienne, typu jak przepływają wyborcy, w jakim wieku głosują na jaką partię, wg wykształcenia itd., itd.
Jaki to ma związek?
 25  
Treść komentarza ukryta z powodu zbyt niskiej oceny - kliknij by wyświetlić
 39  
Czy użytkownicy dekoderów Netii i Hbb są grupą reprezentatywną? Czy wyrazili zgodę na śledzenie? Ktoś wie?
 17