Łukasz Szewczyk24.12.2018 (12:30)14 komentarzy

Mariusz z "Gogglebox": Fajnie jest dawać ludziom radość przed telewizorem

Telewizja TTV na święta przygotowała specjalne wydanie, popularnego wśród widzów, programu "Gogglebox. Przed telewizorem". Rozmawiamy z Mariuszem Kozakiem, który podsumowuje jesienny sezon przed telewizorem, opowiada o swoich początkach przed kamerą i świętach.
Mariusz Kozak z "Gogglebox. Przed elewizorem" (TTV) / Fot. Archiwum prywatne
- Od ponad trzech lat w "Gogglebox. Przed telewizorem" komentujesz programy telewizyjne. Jesteśmy portalem medialnym. Jak oceniasz jesienny sezon?
Mariusz Kozak: Bez wielkich niespodzianek. TVN zaprezentował nam "Azję Express" w Ameryce, jednak ze względu na udział pana Filipa Chajzera nie mogłem zdzierżyć tej edycji. I jak się okazało, bez afery się nie obyło. Byłem także ciekawy dwóch nowych propozycji Polsatu. "World of Dance - Polska" moim zdaniem zostało zrobione pod młodszego widza, więc jakoś niespecjalnie odnalazłem się w tym formacie. Natomiast w "Śpiewajmy razem. All Together Now" z wypiekami na twarzy podziwiałem ogromne jury. Jurorzy z odcinka na odcinek ubierali się coraz bardziej kolorowo, zakładali coraz więcej piór, niektóre panie miały coraz większe fryzury. Każdy chciał być zauważony. Wyglądało to naprawdę groteskowo. Muszę pochwalić moje ulubienice Lonie i Bronie, które jako nieliczne miały dystans do swojego jurorowania i widać było, że świetnie się przy tym bawiły, a nie lansowały na siłę. Fajna była Ewa Farna w roli przewodniczącej, ale już wiemy że zrezygnowała z kolejnej edycji. Może podziela moje zdanie? (śmiech).

Faktycznie jesień nie była owocna w telewizyjne nowości rozrywkowe, które podbiłyby polski rynek medialny. Czekasz już na jakieś wiosenne nowości?
- Jestem ciekawy nowej odsłony "Big Brothera". Byłem fanem pierwszych trzech edycji tego programu. Podczas pierwszej edycji często bywałem w podwarszawskim Sękocinie na cotygodniowych programach "na żywo". Do dziś pamiętam telewizyjną rewolucję seksualną z udziałem Frytki i Kena. TVN zrobił nawet specjalny odcinek "na żywo", a o kopulujących uczestnikach przed kamerami dyskutowała cała Polska. Dziś jednak żyjemy w innej rzeczywistości medialnej. Są stacje, takie jak chociażby MTV, które emitują popularne wśród młodych widzów programy reality-show, których głównym motywem są seksualne podboje, często pod wpływem alkoholu. Niepokoją mnie trochę doniesienia odnośnie uczestników nowej edycji "Big Brothera", którymi raczą nas portale plotkarskie: Olafaktoria, Izabela Kisio Skorupa, Isabel Marcinkiewicz. Mam nadzieję, że to tylko plotki i nie będzie to edycja dla tzw. "patocelebrytów". Ciekawy jestem też nowej edycji "Agenta". TVN tym razem wywiózł gwiazdy na Wyspy Kanaryjskie. Mam nadzieję, że udział wielkiej divy Edyty Górniak okaże się hitem większym, niż jej ostatnie poczynania muzyczne. Z kolei życie ssaków z rodziny człowiekowatych skomentuje Krystyna Czubówna, której udział w reality-show jest dla mnie zaskoczeniem. Oby do wiosny!

Wróćmy jednak "Gogglebox", który od kilku sezonów cieszy się rosnącą popularnością. To nie pierwsza Twoja przygoda z telewizją. Podobnie jak Krzysztof Ibisz czy Piotr Kraśko, przed telewizyjną kamerą zadebiutowałeś już w dzieciństwie.
- Zadebiutowałeś? To chyba za dużo powiedziane. Moja pierwsza przygoda telewizyjna to... statystowanie, wraz z mamą, na piaseczyńskim bazarku w serialu edukacyjnym "Maciek, rower i ekonomia". Produkowany był dla Telewizji Polskiej. To była pierwsza połowa lat 90-tych. Udawaliśmy, że robimy zakupy i byliśmy na pierwszym planie przez kilka minut. Ach, co to były za czasy! Operator kamery stał na drewnianej, rozpadającej się drabinie, a aktorzy malowali się sami, w bazarowej szczęce. Później w szkole miałem pierwszy fejm, zanim nastała era internetu (śmiech). To jednak nie koniec moich młodzieńczych przygód z mediami. Pod koniec podstawówki i w gimnazjum nie było tygodnia, żebym nie odwiedził telewizyjnego studia. Szczególnie upodobałem sobie nagrania programów dla muzycznej telewizji VIVA Polska. Dzięki temu miałem okazję porozmawiać z gwiazdami polskiej i zagranicznej sceny muzycznej. Interesowała mnie wtedy praca operatorów, realizatorów, reżyserów, dźwiękowców. Poznawałem sposób produkcji i realizacji programu telewizyjnego.

Mariusz Kozak zprogramu "Gogglebox. Przed telewizorem" / Fot. archiwum prywatne
Minęło kilka lat i ponownie jesteś przed kamerą. Tym razem w roli kąśliwego komentatora programów telewizyjnych.
- Zdążyłem już zapomnieć, że w dziecińskie marzyłem o pracy w telewizji, a tu taka niespodzianka. Zaczęło się od tego, że mój partner Jacek, teraz już tylko telewizyjny, wystąpił w programie TVN "Ugotowani", w którym bardzo kąśliwy sposób oceniał wybryki kulinarne pozostałych uczestników. Po emisji programu w internecie zalała go fala hejtu. Kilka tygodni później otrzymaliśmy zaproszenie do udziału w castingu do "Gogglebox". Ekipa przyjechała z kamerą do nas do domu, nagrali nasze reakcje przed telewizorem. Po miesiącu zadzwonili, że jesteśmy w programie. Do głowy mi nie przyszło, że program stanie się hitem TTV, notując kolejne rekordy oglądalności z sezonu na sezon. Fajnie, że mimo pojawiającej się krytyki co do formatu, program daje ludziom radość. Dla nas to super przygoda. Ekstra jest dawać ludziom chwilkę relaksu, w tym szarym świecie, po ciężkim dniu w pracy.

W programie pojawiasz się ze wspomnianym Jackiem. Widzowie poznali Was jako parę. W ostatnim sezonie postanowiliście ogłosić, że już nie jesteście razem. Jacek spakował się w kartony, jak na popularne polskie seriale przystało. Informacja podbiła media rozrywkowe, pojawiły się zarzuty, że to wszystko fikcja.
- Byliśmy razem przez siedem lat. Teraz się przyjaźnimy. Ludzie się rozstają i to nie jest nic dziwnego. Chcieliśmy być fair w stosunku do naszych widzów, dlatego postanowiliśmy nie udawać i w miarę "lajtowy" sposób poinformować o tym widza. Od razu w internecie pojawiły się teorie spiskowe, że np. poznaliśmy się na castingu, nigdy nie byliśmy parą, jesteśmy braćmi, mieszkanie nie jest nasze. Niektórzy twierdzili nawet, że rozstaliśmy się, bo... była nadzieja w narodzie, że przestałem być gejem. Mieliśmy niezły ubaw, czytając te komentarze. Czego to ludzie nie wymyślą!

Mariusz Kozak i Jacek Szawioła z "Gogglebox. Przed telewizorem" / Fot. Archiwum prywatne
Mimo rozstania nadal razem będziecie zasiadać przed telewizorem?
- Tak, bez obaw. Nadal jesteśmy w programie. Zapraszamy wiosną na jubileuszową, już 10 edycję programu "Gogglebox. Przed telewizorem".

Można powiedzieć, że zasiadając prze telewidzem dokonaliście publicznego coming-outu. Widzowie przyjęli Was dobrze. Czy jednak nie obawiałeś się polskiej homofobii?
- Spodziewałem się negatywnych komentarzy w internecie, ale w ogóle tego nie analizowałem. Myślałem że wystąpimy w jednym lub dwóch odcinkach i na tym się skończy. Może dlatego mniej myślałem homofobii. Hejtu w internecie pod naszym adresem jest bardzo mało, a realnych homofonicznych zaczepek na ulicy w ogóle nie ma. Przez te kilka lat otrzymałem wiele wiadomości, w stylu "dzięki Wam pokochałem gejów", "moja mama Was kocha i przestała być homofobką". Takie wiadomości są bardzo miłe i budujące, szczególnie dlatego że poszliśmy do telewizji bez żadnej misji. Jest to pozytywny skutek uboczny naszego świrowania przed telewizorem (śmiech).

Na instagramie często pojawiasz się z mamą, z którą masz dobry kontakt. Święta to nie zawsze kolorowy okres dla osób LGBT, szczególnie w rodzinach gdzie nie są akceptowani i wyrzucani z domu.
- Mam dobry kontakt z mamą, lubimy ze sobą spędzać czas, więc to naturalne, że pojawiamy się razem na moim kanałach społecznościowych. Moi obserwatorzy polubili nasze wygłupy, co zainspirowało ją do utworzenia własnego profilu na Instagramie. Można powiedzieć, że jest początkującą influenserką 50 plus (śmiech). Tak, to wielkie szczęście mieć tolerancyjną mamę, która akceptuje mnie takiego jaki jestem i nie ukrywa swojej dumy z syna. Wspiera mnie i mojego partnera, czasami razem bywamy na różnych wydarzeniach LGBT. Prawdziwa matczyna miłość dodaje skrzydeł. Wiem, że niestety nie wszystkie osoby LGBT mają dobre relacje z rodzicami. Wciąż zdarzają się sytuacje, że z powodu innej orientacji seksualnej dzieciaki są wyrzucane z domu. To przykre, że są rodzin, w których miłość do własnego dziecka przegrywa ze stereotypami, religijnymi zabobonami i strachem przed opinią sąsiadów czy lokalnego księdza.

Przed nami świąteczny odcinek specjalny "Gogglebx". Zaskoczycie widzów?
- W świątecznym odcinku, premiera już w Wigilię, odwiedzi nas Ewa Mrozowska i wspólnie obejrzymy kilka programów. Będzie ciekawie, bo podczas oglądania otworzyliśmy nie jedną butelkę wina. Każdy z uczestników programu dostanie od produkcji prezent, ciekawy czy każdemu przypadnie do gustu.

Mariusz Kozak z "Gogglebox. Przed telewizorem" (TTV) / Fot. Archiwum prywatne
Jeśli już o świętach mowa. Jak lubisz je spędzać. Przed telewizorem?
- W tamtym roku w Święta spacerowałem po Wilnie, w tym zostaje w domu. Strasznie nie lubię przesady, co niestety jest dość powszechne podczas polskich świat. Lubię je spędzać minimalistycznie. Bez setek dań, pieczonego świniaka i wielkiego gara bigosu. Zawsze mnie śmieszy, gdy po świętach moi współpracownicy przynoszą na lunch sałatki jarzynowe, kapustę, balerony i pasztety. Ten stan czasem trwa do połowy stycznia. Fuuuuj! W drugi dzień świąt wybieram się na kolędowanie z Kayah w jednym z warszawskich kościołów, nie mogę się doczekać, bo to moja ulubiona polska wokalistka.

Po świętach WOŚP. Wspierasz?
- WOŚP wspieram od zawsze. Jako nastolatek byłem wolontariuszem przez kilka lat. Zaczynałem o siódmej rano, kończyłem w nocy w studiu telewizji. Teraz po latach też będę zbierał, tym razem w namiocie TTV na Placu Defilad w Warszawie. Będę w samym centrum tego wielkiego zamieszania. Jestem bardzo podekscytowany, że dostałem zaproszenie. Wpadnijcie 13 stycznia, do zobaczenia!

Dzięki za rozmowę. Wesołych Świąt!




Z okazji Świąt Bożego Narodzenia stacja TTV przygotowała specjalne wydanie programu Premiera "Gogglebox. Przed telewizorem 9. Wydanie świąteczne" w Wigilię (24 grudnia 2018 roku) o godzinie 21.45 na antenie TTV.. Powtórki w pierwszy dzień świąt (25 grudnia) o godz.14.55 i 23.35; w drugi dzień świąt (26 grudnia) o godz.9.25 i 20.50; oraz w Nowy Rok (1 stycznia) o godz. 16.05.
"Gogglebox. Przed telewizorem" to program o tym, że każdy lubi oglądać telewizję, a jeszcze bardziej ją komentować. Format pokazuje spontaniczne zachowania i komentarze, różnych grup widzów oglądających telewizję. Format od początku emisji bije rekordy popularności w Wielkiej Brytanii i z powodzeniem jest sprzedawany za granicę. Polską edycję można oglądać od jesieni 2014 na antenie TTV. Obecnie trwa casting do nowej edycji.

Komentarze (1 - 10 z 14)

Oglądam Gogglebox.
Fajne z nich chłopaki ;)
 17  
Proponuję przełykać większe kawałki ziemniaków żeby nie wypadały .
 28  
FAJNY GOSC,,SPECYFICZNE POCZUCIE HUMORU
 6  
Treść komentarza ukryta z powodu zbyt niskiej oceny - kliknij by wyświetlić
Dwie cioty które w przerwach miedzy dymaniem sie siedzą przed TV i pierdolą głupoty,Obrzydliwe aż się wymiotować chce na ich widok.
 33  
Ale z Ciebie bije tolerancja w święta....
 7  
Super człowiek, ogromny luz i super poczucie humoru.
 4  
Tolerancja ?? Niech podczas Gogglebox. Przed telewizorem zachowują sie jak normalni ludzie tak jak inni uczestnicy..Oglądam ten program od czasu do czasu i nie mam ochoty patrzeć na ich pedalskie zachowanie.
 28  
Powinien być zakaz pedałowania w Polskiej telewizji.
 22  
Lubię jego inteligentne poczucie humoru. Wprowadza dużo elekwencji do TTV. Mam nadzieje, ze poprowadzi kiedyś swój program. Tak trzymać Panie Mariuszu!
 1  
Jeden z najbardziej debilnych programów w tv. Oglądają to chyba tylko ludzie z ziemniakiem zamiast mózgu.
 9