Beata Ratuszniak31.08.2009 (11:16)2 komentarze

Dziś pierwsze zwolnienia w TVP i Infor Biznes

Poniedziałek nie będzie najszczęśliwszym dniem dla części pracowników Telewizji Polskiej oraz Inforu Biznes. Obie spółki rozpoczynają dzisiaj proces zwolnień. W TVP co 10 osoba straci pracę. Infor już zwolnił 15 osób, drugie tyle czeka na wypowiedzenia.
Telewizja Polska zapowiadała wcześniej zwolnienia ok. 500 osób, jednak na listach, które otrzymali związkowcy, widnieją 382 nazwiska. Wypowiedzenia otrzymają przede wszystkim pracownicy administracji, dziennikarze i realizatorzy. Związkowcy podają, że podstawowym kryterium kwalifikacji do zwolnień grupowych ma być "znaczenie zadań na danym stanowisku pracy w realizacji procesów w spółce", a kryterium dodatkowym: sytuacja rodzinna, posiadanie prawa do emerytury lub renty, zatrudnienie w spółce współmałżonków oraz kwalifikacje pracownika.
Zwolnienia te są kolejnym etapem zmniejszania zatrudnienia w spółce. Wcześniej Telewizja Polska prowadziła program dobrowolnych odejść. W tym czasie z pracy zrezygnowało 177 osób.

Zwalnia także spółka Infor Biznes, która od września ma być wydawcą Dziennika Gazety Prawnej. Do piątku wydawnictwo podjęło decyzję o zwolnieniu ponad 15 osób, zatrudnionych głównie na umowy o dzieło i zlecenie. Nie będą przedłużane także umowy z osobami mającymi własną działalność gospodarczą.

Infor zapowiadał wcześniej, że wypowiedzenia otrzymają 33 osoby. Jednak według związkowców, pracę może stracić nawet ok. 100 pracowników, zatrudnionych głównie na umowach cywilnoprawnych. W związku z tym członkowie związków zawodowych postulują o dodatkowe zabezpieczenia dla osób nieposiadających etatu. Jednak na razie nie udało się nic w tej sprawie wynegocjować. Kolejne spotkanie komisji zakładowej NSZZ "Solidarność" redakcji Dziennika i kierownictwa Infor Biznes zaplanowano na środę.
TVN24/onet.pl/Presserwis

Komentarze (1 - 2 z 2)

Tych pracowników administracji to pewnie zwalniają tylko dlatego żeby nie pojawiły się zarzuty że zwalniane są tylko osoby wykonujące konkretne zadania przy producji programów. Z chęcią zobaczę jak sobie pociotki poradzą z relacjami z konferencji prasowych i realizacją Mroczkowizny.
 0  
Fiat nie chce symboli "Solidarności"
Izabela Kacprzak 31-08-2009, ostatnia aktualizacja 31-08-2009 14:53
Prezes dwóch spółek Fiata w Bielsku-Białej Maurizio Emo kazał usunąć z hali zakładu pamiątkową historyczną tablicę "Solidarności", która wisiała w zakładzie od 6 lutego 1981 r., krzyż i papieski ołtarz.
Ochroniarze usunęli także kwiaty, które z okazji rocznicy podpisania Porozumienia Gdańskiego zostały tam złożone w sobotę.
Pretekstem był remont hali. Ale po remoncie pamiątki nie wróciły na miejsce, a pracownikom powiedziano, że "w ogóle mają one zniknąć z zakładu".
Emo zarządza w Polsce dwoma spółkami Fiata - Fiat-GM Powertrain, produkującą silniki diesla i Fiat Powertrain Technologies. Związkowcy twierdzą, że są przez prezesa od początku zwalczani.
- To międzynarodowy skandal - mówi o incydencie Wanda Stróżyk, szefowa "S" w koncernie Fiat w Bielsku. - To dla nas symbol wiary, tego nie odważyli się usunąć nawet komuniści nawet w 1981 r.
Wcześniej dyrektor Emo kazał z zakładów usunąć wszystkie kalendarze z logo "S". W piśmie do włoskiej dyrekcji koncernu związkowcy "S" domagają się natychmiastowego odwołania M. Emo. „W dniu dzisiejszym, kiedy przypada 29. rocznica Porozumień Gdańskich, po 29 latach musimy żądać zwrotu ukradzionych symboli. Nasz związek nigdy już nie zaakceptuje tego człowieka w zakładzie pracy i w Polsce, który stwarza wrogą, poniżającą, upokarzającą i uwłaczającą atmosferę, której celem jest naruszenie godności pracowników, praw i wolności związkowych" - napisali w piśmie. Emo nie przyjął listu. Pismo-apel otrzymał również Rzecznik Praw Obywatelskich i Prezydent RP.
Związkowcy z „Solidarności” oskarżają prezesa Emo o prowadzenie planowej i systematycznej walki ze związkami w zakładzie. Jako przykład podają m i. in. nakłanianie do wypisywanie się z „Solidarności” i dyskryminowanie części załogi. Fiat-GM Powertrain Polska jest największym pracodawcą i zakładem produkcyjnym na Podbeskidziu.
Marek Ramczewski, rzecznik spółki, nie odbiera telefonu.
Rzeczpospolita OnLine

PODAJ KOCHANY POLAKU DALEJ - NIECH MAKARONIARZ WRACA DO SIEBIE ZE SWOIM FIATOWSKIM SZMELCEM
 0