Łukasz Szewczyk11.08.2010 (10:43)brak komentarzy

PR dla polityków to "dyżurna wymówka"

Ponad połowa wypowiedzi związanych z Public Relations wygłoszonych przez polityków ma charakter negatywny - wynika z najnowszego raportu "PR w ustach polityków", który dowodzi, że pojęcie PR w polityce nie ma żadnego związku z prawdziwą definicją public relations.
PRawie o PR
Porównanie wyników tegorocznego raportu z wynikami z 2009 roku dowodzi, że PR jest coraz częściej rozumiany przez polityków jako skuteczna funkcja rządzenia i narzędzie kreowania wizerunku. Jednak w większości przypadków działania te powinny być nazywane marketingiem politycznym, a nie Public Relations. Tymczasem termin "PR" jest nadal używany przez polityków jako dyżurna wymówka i zarzut w przypadku braku argumentów. Gdy polityk nie może się zdobyć na konstruktywną krytykę, zarzuca innym właśnie PR. W praktyce termin ten stał się zasłoną dymną jednoznaczną ze zwodzeniem przeciwników, dezorientowaniem opinii publicznej i składaniem obietnic bez pokrycia.
Politycy określają działania PR głównie jako: zagrywki i sztuczki (z reguły niskie i szkodliwe, ale sprawdzone), zabiegi, gesty, wykorzystywanie słabości, spektakle, ale również magia. Według niektórych polityków PR może być wyborczy a możliwości PR – owskiej kreacji - ograniczone, z kolei dla innych to fundament władzy i nowoczesna nazwa dla propagandy lub powód do strachu.

W rozmowach polityków z mediami specjaliści PR są określani jako spece, czasem sztukmistrze kreowania wizerunku lub mistrzowie zmiany wizerunku, którzy traktują elektorat jako cele w grze komputerowej. Na takim przedstawianiu branży PR tracą tysiące specjalistów zajmujący się zawodowo komunikacją. W efekcie takie wypowiedzi kreują negatywny wizerunek PR-owców w społeczeństwie.

- PR to rzetelna komunikacja i dialog z otoczeniem na temat prowadzonych działań. Tymczasem politycy mylą PR z nierzetelnym marketingiem politycznym. Efekty takich działań są niestety szkodliwe. PR-owcy to ogromna grupa specjalistów, która dba o najwyższy standard usług świadczonych dla tysięcy instytucji w oparciu o prawdę i etykę, na którą jesteśmy szczególnie wyczuleni. Nadal będziemy mówić prawdę o polskim środowisku PR na przekór nieprzemyślanym i szkodliwym poglądom polityków - powiedział Paweł Trochimiuk, prezes Związku Firm Public Relations.

Co zastanawiające, nie tylko politycy nadużywają i niepoprawnie używają terminu PR. Raport przedstawia wiele przykładów takich błędów po stronie dziennikarzy, komentatorów i ekspertów, którzy przejęli sposób myślenia o PR od samych polityków.

O Public Relations wypowiadali się głównie politycy Platformy Obywatelskiej (41% wskazań) i to w znaczącym stopniu w stosunku do swojej własnej partii. Wtórowali im politycy Prawa i Sprawiedliwości, dzięki czemu 55% wypowiedzi dotyczyło działań PR prowadzonych przez PO lub ich przedstawicieli. Co czwarta wypowiedź dotyczyła PiS. Jedynie 4% wypowiedzi dotyczyło kolejnej partii w sondażach - SLD. PR Donalda Tuska, jako szefa rządu i PO był najczęściej komentowany przez polityków wszystkich partii. Również Janusz Palikot jest osobą często wymienianą w kontekście PR. Jest to bodaj jedyny polityk wprost przyznający się do talentu i doświadczenia PR-owskiego.

Kampania ciepłego wizerunku
Dzięki toczącej się kampanii wyborczej Polacy mogli usłyszeć o działaniach PR w kontekście ocieplania lub zmiany wizerunku kandydujących polityków i ich partii. Zarówno w tym okresie, jak i tuż po pierwszej turze wyborów szczególnie wyraźnie widać wzrost zainteresowania dziennikarzy tym tematem - komentowano wtedy intensywnie kwestię zmiany wizerunkowej Jarosława Kaczyńskiego, a liczni eksperci często wypowiadali się na temat wpływu działań PR na ostateczne wyniki wyborów.

Najczęściej w kontekście ocieplania lub zmiany wizerunku pod wpływem kampanii padało nazwisko Jarosława Kaczyńskiego (127 razy). Za liderem Prawa i Sprawiedliwości plasują się Bronisław Komorowski (75) i Donald Tusk (45). Wśród ugrupowań politycznych najczęściej wymienianą w tym kontekście partią było Prawo i Sprawiedliwość (214 razy). Tuż za PiS znajduje się PO (211 razy) określana przez opozycję jako partia o podbudowie PR lub produkt PR.

Wizerunek jest słowem wytrychem ograniczonym jedynie wyobraźnią samych polityków. Wizerunkowe może być wszystko: względy, wojny, rewolucje, gesty, straty, zwroty, kampanie, kłopoty, puder, gwoździe do trumny czy trampolina. Z kolei sam wizerunek może być sztuczny, obiegowy, często fałszywy, podrasowany lub po prostu wyczarowany. Zaznaczono jednak, że wizerunki nie są z plasteliny i można mieć wizerunek spokoju a la Tusk, bywa jednak niestabilny i można go zburzyć. Według dziennikarzy, ekspertów i samych polityków wizerunkowy monopol utrzymuje PO.

Polityka (be)z PR
To z powodu wypowiedzi polityków, którzy używają terminu PR w negatywnym znaczeniu, takie skojarzenia z tym terminem stają się powszechne. - Prezydent czy premier nie mogą się obyć bez stałego, rzetelnego informowania społeczeństwa o swoich działaniach. Sami politycy przyznają, że PR i budowanie wizerunku są kluczowe dla osiągnięcia sukcesu w dzisiejszej polityce. Możemy mieć nadzieję, że będą wykorzystali PR zgodnie z jego sztuką i etyką. Cieszy nas jednak, że na szczęście coraz rzadziej słyszymy o czarnym PR w ustach polityków. Widać tu znaczną poprawę - powiedział Paweł Trochimiuk, prezes Związku Firm Public Relations.

Autorem raportu jest Związek Firm Public Relations. Na potrzeby badania przeanalizowano 1 077 materiałów z prasy, radio i telewizji, które dotykały zagadnienia polityki w kontekście Public Relations, kształtowania wizerunku oraz marketingu politycznego
ZFPR