Łukasz Szewczyk20.07.2020 (12:41)4 komentarze

Ponad 320 tys. zł kary dla Telekomunikacji Stacjonarnej

• Przedstawiciele Telekomunikacji Stacjonarnej wprowadzali konsumentów w błąd i nie zostawiali im kompletnych umów.
• Spółka bezprawnie pobierała opłaty: aktywacyjną i wyrównawczą.
• Za praktyki naruszające zbiorowe interesy konsumentów UOKiK nałożył na Telekomunikację Stacjonarną ponad 320 tys. zł kary.
Ponad 320 tys. zł kary dla Telekomunikacji Stacjonarnej
Telekomunikacja Stacjonarna (obecnie w likwidacji) już po raz drugi w ciągu 7 miesięcy została ukarana przez Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W grudniu 2019 r. za stosowanie klauzul niedozwolonych, a w lipcu 2020 r. za naruszanie zbiorowych interesów konsumentów.
- Otrzymaliśmy wiele skarg na Telekomunikację Stacjonarną, która za cel swoich praktyk obierała przede wszystkim seniorów. Nieetyczne i niedopuszczalne jest zdobywanie nowych klientów nieuczciwymi metodami - poprzez podszywanie się pod dotychczasowego operatora, do którego klienci mają już zaufanie. Zakwestionowaliśmy także bezprawne pobieranie niektórych opłat - mówi Tomasz Chróstny, Prezes UOKiK.

Agenci reprezentujący Telekomunikację Stacjonarną najczęściej przedstawiali ofertę telefonicznie, a potem wysyłali do klienta kuriera z umową do podpisania. Przedstawiciele spółki sugerowali konsumentom, że chodzi o korzystniejsze warunki umowy z dotychczasowym operatorem, a nie o zawarcie nowej umowy z inną firmą. "Podpisałam z tą spółką umowę, ponieważ osoba przedstawiła się, że jest z ORANGE, w której mam abonament i zaproponował korzystniejsze warunki. Spytałam czy to ORANGE i pokazałam moje rachunki i ten pan potwierdził, że tak" - napisała jedna z konsumentek. Inny poszkodowany opisywał: "Jestem osobą starszą, mam 85 lat, niedowidzę i niedosłyszę, dlatego wszystkie ważne decyzje podejmuję po konsultacji z moimi dziećmi. Sprawę przedstawiono mi tak, że byłem przekonany, że chodzi o firmę Orange".

Telekomunikacja Stacjonarna kierowała ofertę głównie do seniorów. Średni wiek klientów wyliczony z ponad tysiąca zawartych umów to 71,5 roku. Oprócz wprowadzania ich w błąd co do nazwy firmy i celu podpisania umowy, kurierzy często wbrew przepisom nie zostawiali im podpisanych dokumentów albo wręczali niekompletne, np. bez pierwszej strony z nazwą firmy czy bez wzoru odstąpienia od umowy. W efekcie wielu konsumentów o zmianie operatora dowiadywało się dopiero, gdy przychodził rachunek do zapłaty od nieznanej firmy. Bez dokumentów nie mogli też sprawdzić warunków umowy ani cennika.

Prezes UOKiK Tomasz Chróstny zakwestionował też pobieranie przez Telekomunikację Stacjonarną opłaty aktywacyjnej (na start - 14,76 zł) i wyrównawczej (przy rozwiązaniu umowy - 25 zł za każdy miesiąc, który pozostał do jej końca) w sytuacji, gdy spółka nie zaczęła świadczyć usługi abonamentu. Jest to niezgodne z Prawem Telekomunikacyjnym. Wbrew przepisom Telekomunikacja Stacjonarna pobierała te opłaty także od osób, które korzystały z jej usług wyłącznie przez numer dostępu, natomiast nie zmieniły operatora w zakresie abonamentu. Tymczasem celem modelu wyboru dostawcy usług telefonicznych przez numer dostępu lub preselekcję było umożliwienie konsumentom korzystania z konkurencyjnych ofert operatorów, przed każdym nawiązaniem połączenia. Mogą mieć numery dostępu nawet kilkunastu firm telekomunikacyjnych i za każdym razem wybierać najbardziej atrakcyjną w danej chwili ofertę. Pobieranie dodatkowych opłat od takich umów zniechęcałoby konsumentów do zawierania ich z większą liczbą dostawców usług.

Prezes UOKiK nakazał Telekomunikacji Stacjonarnej natychmiastowe zaprzestanie stosowania nieuczciwych praktyk. Nałożył też na nią karę - 326,4 tys. zł. Decyzja nie jest prawomocna.

Komentarze (1 - 4 z 4)

No bojcie sie Niemieckie Glizdy z PO
 8  
No bojcie sie Niemieckie Glizdy z PO
Ta Telekomunikacja Stacjonarna to niewątpliwie dzieło pobożnych katolików całym sercem popierających PiS- tylko wśród takich można znaleźć takich co bez zmrużenia oka okradną własną matkę i własny kraj.
 1  
Te kary są śmieszne i wliczone w koszty funkcjonowania tego biznesu.
Decyzja jest nieprawomocna, firma będzie się pewnie przez kilka lat odwoływać do różnych instancji. A że jest podobno w upadłości, to już to widzę, jak ktoś wyegzekwuje te pieniądze. Jak to mówią - jak kraść, to miliony.

PiS zamiast tworzyć strefy wolne od LGTB, walczyć z jakimś mitycznym potworem gender czy wypowiadać konwencję stambulską wziąłby się lepiej za całą tą branżę nieuczciwych firm, szemranych akwizytorów i telemarketerów bezczelnie łamiących na co dzień przepisy RODO i Prawa Telekomunikacyjnego.
 1  
to skoro jest w likwidacji to kto zapłaci? Ha ha ha
 1