Łukasz Szewczyk26.01.2017 (12:31)5 komentarzy

Kwitnie handel zarejestrowanymi kartami pre-paid

Zgodnie z ustawą antyterrorystyczną do końca stycznia trzeba zarejestrować karty pre-paid. Z dostępnych na polskim rynku 56 mln kart, ponad 27 mln to karty pre-paid, z czego aktywnych jest niemal 19 mln. Wiele osób obowiązek rejestracji zostawiło na ostatnią chwilę. Widać już pierwsze efekty nowych regulacji. Z dnia na dzień w sieci przybywa ofert sprzedaży zarejestrowanych kart telefonicznych.
Kwitnie handel zarejestrowanymi kartami pre-paid
- Po wejściu w życie ustawy antyterrorystycznej każdy abonent, który używa karty przedpłaconej, do tej pory anonimowej, musi ją zarejestrować, czyli podać swoje dane, jako właściciela i osoby odpowiedzialnej za użycie karty SIM. Mamy czas do końca stycznia. Z informacji przekazywanych przez operatorów wynika, że jest jeszcze bardzo mało zarejestrowanych kart. Te niezarejestrowane z końcem stycznia przestaną działać - przypomina w rozmowie z agencją Newseria Biznes Marcin Papiński, dyrektor ds. rozwoju w Infobip Polska.
Ustawa antyterrorystyczna zakłada obowiązek rejestracji kart pre-paid, czyli podania imienia, nazwiska, numeru PESEL (lub paszportu) oraz złożeniu podpisu. Osoby, które nie podadzą operatorom swoich danych do 1 lutego, muszą się liczyć z wyłączeniem telefonów.

- Nikt do końca nie wie, jak operatorzy to rozwiążą, natomiast zgodnie z prawem ta karta nie powinna działać. To jest też prawo obowiązujące w wielu krajach Europy, nie jesteśmy pod tym względem wyjątkowi - mówi Papiński.

Zdaniem eksperta tuż przed końcem terminu rejestracji karty można się spodziewać dużych kolejek.

- Zazwyczaj wystarczyło się zalogować na swoje konto, kliknąć coś na stronie i wszystko było załatwione. Tutaj trzeba jak do urzędu skarbowego wybrać się z dokumentami i kartą. Trzeba też mieć umowę, jeśli jest to rejestracja na firmę. Jest to więc nieco bardziej skomplikowane i trzeba poświęcić na to część dnia - wskazuje dyrektor Infobip.

Dane Urzędu Komunikacji Elektronicznej wskazują, że na polskim rynku dostępnych jest ponad 56,2 mln kart SIM, z czego 27,6 mln to karty pre-paid. Liczba aktywnych kart przedpłaconych jest nieco mniejsza i sięga 18,8 mln.

- Operatorzy bardzo walczą, żeby te karty zarejestrować, bo nie chcą stracić tych klientów. Spodziewamy się, że będzie dużo mniej kart pre-paidowych, niż było do tej pory. Dotychczas cała łatwość polegała na tym, że można było je kupić w kiosku, mogli to zrobić nawet turyści, którzy odwiedzają Polskę. Teraz, po wejściu w życie ustawy antyterrorystycznej, sytuacja się komplikuje - przekonuje Papiński.

Do tej pory zagraniczni turyści, którzy chcieli uniknąć wysokich cen roamingu, decydowali się na zakup karty pre-paid. Od 25 lipca 2016 roku zakup karty SIM jest niemożliwy bez podania swoich danych osobowych. Z punktu widzenia rynku telekomunikacyjnego wymóg rejestracji może się przełożyć na spadek liczby wysyłanych SMS-ów.

- W innych krajach, w Hiszpanii czy we Włoszech, musimy rejestrować kartę po zakupie, nie można tak sobie po prostu kupić i używać karty, trzeba ją w jakiś sposób zarejestrować. Czasami jest to uproszczone, bo można to zrobić nawet w kiosku - zaznacza ekspert.

Obowiązek rejestracji kart pre-paid istnieje już w 10 z 28 krajów Unii Europejskiej, a także w Rosji, Turcji czy Australii.

W internecie rośnie liczba ofert sprzedaży zarejestrowanych już kart. Po spełnieniu formalności związanych z rejestracją, kartę można sprzedać z kilkukrotnym zyskiem.

- Wiem, że powstaje podziemny rynek zarejestrowanych kart, nie bardzo jednak wiadomo, po co i dlaczego na rynku panuje taka panika - ocenia ekspert.

Kwitnący handel zarejestrowanymi kartami pokazuje słabość tego rozwiązania. Również to, że dużym problemem będzie aktualizacja bazy danych zarejestrowanych użytkowników. Teoretycznie nowe regulacje mają zwiększyć bezpieczeństwo, jednak zdaniem dyrektora Infobip zmieni się niewiele.

- Operatorzy muszą trzymać bazę swoich klientów, pytanie, do czego te dane będą wykorzystywane, bo to jest wprowadzone po raz pierwszy. To ma zwiększyć nasze bezpieczeństwo, natomiast my jako użytkownicy nie wiem, co tak naprawdę się z tymi danymi będzie działo - zaznacza Marcin Papiński.
Newseria

Komentarze (1 - 5 z 5)

Mam już zarejestrowane numery, aczkolwiek uważam że to troche nonsens z tym obowiązkiem (zupełnie odcinając się od polityki). Może utrudni to życie drobnym kawalarzom, ale jak ktoś będzie chciał popełnić przestępstwo to i tak zdobędzie karte - jak zresztą wynika z tytułu. A po za tym jak ktoś będzie chciał poinformować o bombie, czy jeszcze o większej akcji, to nie będzie miał wyrzutów sumienia, by zwinąć komuś telefon, i to nic nie da - a właściwie wprost przeciwnie. No ale niech będzie ... pozdr
 2  
Kupowanie zarejestrowanych kart to fikcja prywatności. I tak będzie można ustalić kto faktycznie korzysta z karty. Zakup karty u pośrednika zostawia ślady, które później służą identyfikacji. Nie wspominając już o innych śladach, które zostawiają już sami użytkownicy, korzystając nieodpowiedzialnie z telefonu. Jedynie kto na tym na prawdę korzysta, to pośrednicy, którzy zarobią dobry pieniądz na naiwności kupujących.
 3  
Jeśli kupował byś w internecie, to oczywiście ślady są. Ale jeśli bezpośrednio u pośrednika, to już by było na tej samej zasadzie co kupowanie w kiosku (+ ta zmyła że zarejestrowane na kogoś innego). A co do drugiego wątku, to oczywiście masz racje, że "korzystając nieodpowiedzialnie z telefonu", też zostawia się ślady. Ale na tej samej zasadzie co dotychczas na niezarejestrowanych kartach, dlatego mówiłem że dużo to nie pomorze. pozdrawiam
 1  
Każdy rząd dąży do ograniczania swobód obywatelskich. To rozwiązanie jest bezsensowne o czym świadczy ilość sprzedawanych już zarejestrowanych kart. W Wielkiej Brytanii podobno wycofali się z obowiązku rejestracji kart.
 1  
Zabawne będzie to, gdy do takiego klienta zacznie wydzwaniać dział klientów kluczowych. Bo gdy taki Stefan zarejestruje na siebie tysiąc SIM, to niezorientowany opiekun gotów mu przedstawić super ofertę na równi z taką jaką otrzymałby gruby klient biznesowy. Buhahaha!
 0